piątek, 21 lutego 2020

Droga Serca – Lekcja 11, podsumowanie

Przyłącz się do mnie tam, gdzie jedynie możemy pamiętać, że jesteśmy razem. Zaniechaj wszelkiej nadziei, że możesz samego siebie pokierować do mnie myśleniem. Połącz się ze mną w prostym zrozumieniu, że sam z siebie nic nie możesz zrobić. Połącz się ze mną, poddając się Prawdzie zjednoczenia poza wszelkim zrozumieniem. Osiądź głęboko w cichym sanktuarium Serca, które współdzielimy.
To Serce jest głębią oraz istotą jedynego stworzenia Stwórcy. I to stworzenie jest czystym Umysłem, czystym Istnieniem, czystą Inteligencją, pełnią wszelkiej mądrości, głębią wszelkiego współczucia, pewnością każdego celu w Niebie.

Jesteś po prostu tą ciszą, tą obecnością, która obserwuje całe Stworzenie płynące przez pole świadomości, które jest Umysłem Chrystusa.
Jesteś na zawsze nieograniczony. Jesteś na zawsze niezmienny. Jesteś doskonale niezmienny. I pochodzimy z jednej substancji, jednego Światła, jednej Prawdy. Jedynie tutaj mieszka rzeczywistość. Jedynie tutaj rzeczywistość jest pamiętana. Jedynie tutaj niepodzielnie rządzi Miłość. Tylko tutaj naprawdę jesteś.

Czym jest więc to, co nas łączy ze sobą, czyniąc nas jednym? Czyż nie jest to cisza i świadomość Tego, kto obserwuje pojawianie się i przemijanie wszelkich stworzonych rzeczy?

Współdzielę z tobą głębię doskonałej ciszy. Współdzielę z tobą najwyższą mądrość. Trwam w taki sam sposób, jak ty: jako myśl Miłości wyrażona w formie. Mieć formę nie oznacza być ciałem. Oznacza jedynie to, że ów Umysł, który jest rzeczywistością istnienia Miłości, naprawdę mieszka na równi w każdym z nas. Jeśli by tak nie było, nie mógłbyś mnie rozpoznać. I gdy wypowiadam jakieś słowo czy zdanie, czy akapit, które rezonuje z tobą jako coś prawdziwego, nie rozpoznałbyś tego, gdyby ta sama Prawda nie mieszkała już w tobie jako rzeczywistość twego istnienia.
Pozostań teraz ze mną. Nie zważaj na wołanie tej części umysłu, która chce cię rozproszyć i poprowadzić z powrotem do złudzeń, z jakich składa się twój świat. Tutaj nie ma żadnych partnerów, nie ma karier, nie ma żadnej straty ani żadnego zysku, nie ma ani bólu, ani cierpienia. Tutaj lśni w tobie jedynie Prawda. Właśnie tutaj ja jestem. I to Serce, które współdzielimy, nie zawiera się w twym ciele. Jest raczej odwrotnie: to ciało wyłoniło się z wnętrza mocy, która mieszka w tym Świętym Miejscu. Ciało dostarcza ci tymczasowych doświadczeń uczenia się. Będzie na ciebie czekało, kiedy powrócisz, jeśli tylko tego zapragniesz.

Jesteś Lśniącym Polem Świadomości. I to samo Lśniące Pole zawiera istotę Wszystkiego, czym ja jestem.

Dlatego też każda miłująca myśl jest prawdziwa, albowiem nie powstaje z powierzchownego poziomu umysłu, gdzie myśli generowane są w zwykłej reakcji na inne myśli. Lecz Miłość wyłania się z głębi serca, które przekracza to, co znasz jako swoje ciało, swój umysł czy mechanizmy informacji zwrotnej.

Kiedy myślisz miłującą myśl, to Bóg pieści cię Swym dotykiem. Kiedy nie słyszysz w sobie miłujących myśli, może to jedynie oznaczać, że wróciłeś na powierzchnię i wyparłeś się głębi w sobie. Jeśli chciałbyś słyszeć tylko miłujące myśli, po prostu obserwuj, gdzie ulokowana jest twa uwaga. I pozwól jej zejść głębiej do tego miejsca poza czasem, poza ciałem, poza snem tego świata. Albowiem to miejsce – Królestwo Niebieskie w was – jest bezkresne poza możliwością zrozumienia. To w nim zawiera się świat, który znasz, gdy twa uwaga skierowana jest na powierzchnię umysłu. Owo Serce obejmuje go, tak jak ocean przyjmuje i wchłania kroplę rosy.

Tutaj zatem, umiłowani przyjaciele, jest miejsce wszelkiej pewności. Tutaj jest miejsce doskonałej mocy spełniania miłujących myśli, którymi pieści cię Bóg. Tutaj jest droga spełniania każdej miłującej wizji. Tutaj jest źródło wszelkiej mądrości, z którego możesz czerpać, by odtworzyć siebie, abyś był obecnością wcielonego Chrystusa. Tutaj znajduje się prosta i wąska ścieżka, która prowadzi do Życia. Albowiem Życie jest poza wszelkimi koncepcjami, o jakich kiedykolwiek słyszałeś, nawet poza tymi, których ja używałem, by komunikować się z tobą. One są niczym wiele palców wskazujących na księżyc, który oświetla cię łagodnie swym światłem. To Światło żyje w głębi Cichego Serca. Dlatego też Cisza jest bramą do Boskiej Mądrości.

Wystarczy, byś był jak ten, który miłuje Umysł Boga – otwarty, przyzwalający, przyjmujący – przyswajający to, czym twój Stwórca chce cię obdarować. Pozostań ze mną w głębi tej Doskonałej Ciszy. Zauważ jak zaczynasz odczuwać łagodną przestronność, pokój zstępujący na ciebie niczym łagodna gołębica, choć nic nie uczyniłeś. Gdy zaś twa uwaga będzie przyciągana z powrotem na powierzchnię świadomości, po prostu wybierz jeszcze raz i wróć do milczenia Serca.


Niech to zdanie będzie niczym schody, które prowadzą w dół ze świata twego wytworu do głębi Doskonałego Pokoju. Wystarczy, żebyś powtarzał je jedynie wówczas, gdy zauważysz, że zaczynają cię rozpraszać widoki, dźwięki i obrazy świata wokół twego ciała, jak również myśli, które wydają się płynąć i tańczyć na powierzchni tego, co zwiesz ośrodkiem mózgu.
Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości.
Gdy już poczujesz, że jesteś mocno osadzony, zakorzeniony w tym głębokim i cichym miejscu, poproś o cokolwiek chcesz, a odpowiedź nie będzie przed tobą ukryta.

Albowiem pamiętaj, że w tym miejscu jesteś samą Świadomością, która zwyczajnie staje się świadoma samej Siebie. I ta Świadomość, ta Jaźń żyje na równi jako istota każdego, kogo znasz i kochasz. A twoja miłość do nich jest tym, co wiąże cię z nimi w głębi cichej Świadomości.

Lecz gdy zstępujesz po schodach do cichego miejsca Serca, musisz zostawić parę rzeczy za sobą: potrzebę posiadania racji, potrzebę bycia wspieranym w swych złudzeniach, lęk przed odrzuceniem, opuszczeniem, odmową i śmiercią. Pozostaw za sobą każdą myśl o tym, czym jest świat i czemu on służy. Pozostaw za sobą każdą myśl, jaką kiedykolwiek żywiłeś na temat każdej osoby i każdego miejsca.

Zrezygnuj i porzuć świat swego postrzegania i przyjdź w ciszy, by uklęknąć przed swoim Stwórcą. I tam, w cichym miejscu Serca – ponieważ nie przywiązujesz się do niczego, co jest ci dawane i pokazywane – nic nie będzie trzymane przed tobą w tajemnicy.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Oto Prawda, która mnie wyzwala. Jestem, który Jestem. Moja świadomość nie zna ograniczeń i wszystkie światy powstają we mnie. Jestem owym Umysłem, obecnym we wszystkich istotach, schodzących w głąb i obejmujących jedyną Prawdę, która jest zawsze prawdziwa. Tutaj jest doskonały pokój. Tutaj jest rozpoznanie, że nie ma żadnego braku. Tutaj obejmują mnie ramiona spełnienia Miłości, której szukałem we wszystkich niewłaściwych miejscach. Jedynie tutaj mieszkam. Jedynie tu pozostaję. Jestem tym Jednym, który istniał zanim pojawiły się wszystkie światy. Jedynie to jest Prawdą o mnie.
Te słowa nie są moje, one są nasze. I dotyczą nas w równym stopniu.
Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Jestem, który Jestem.

Umiłowani przyjaciele, trwajcie ze mną w tym Zjednoczeniu. I niezależnie od tego, co pokazują ci oczy ciała, niezależnie od tego, co słyszą uszy ciała, niezależnie od „nieszkodliwych” myśli, które wydają się tańczyć na powierzchni umysłu mózgu, przebywasz tam, gdzie ja jestem, inspirowany ową Miłością, która zrodziła słońce, księżyc i wszelkie gwiazdy Nieba, planety wraz z ich orbitami i wszystkie wymiary w Stworzeniu naszego Ojca. Możesz urzeczywistnić wcielenie Chrystusa, mieszkając w Sercu Chrystusa, aż w końcu każdy krok, każde słowo, każdy gest będą wypływały z tego głębokiego, cichego i doskonałego miejsca, aż w końcu ten Głos Serca stanie się jedynym, który pobudza cię do działania.
I nawet gdy myśli świata przepływają przez umysł twego mózgu, a bodźce zmysłów odbierane są przez struktury komórkowe systemu nerwowego ciała, ty nadal możesz zrezygnować z tych rzeczy i działać tylko z głębi Doskonałej Mądrości, Doskonałego Bezpieczeństwa i Doskonałego Pokoju.

Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości. Jestem, który Jestem. Nieskończoną Świadomością – niezrodzoną, nieśmiertelną – która obejmuje sen czasu i przestrzeni i spogląda miłująco na wszystkie nieszkodliwe i neutralne wydarzenia. I nawet ciało nie jest już dłużej moje. Zwyczajnie pojawia się i przemija, podczas gdy Ja, Twórca wszelkiego Stworzenia, wypełniam je treścią świadomości Doskonałego Przebaczenia, Doskonałego Pokoju i spełnienia Miłości. I choć kroczę dolinami czasu i przestrzeni, nie zaznaję lęku. Albowiem wszystkie dobre rzeczy są dla mnie bezpiecznie przechowane, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną. Jedynie tutaj jest skarb, którego już dłużej nie szukam, ponieważ znalazłem!

Trwaj tutaj ze mną, aż nadejdzie godzina, kiedy będziesz wiedział, że nie opuścisz już więcej Świętego Domu Ojca. Ten Dom jest Głębią Pokoju, który trwa przy tobie, gdziekolwiek byś nie był, jako samo Serce oraz Istota twej rzeczywistości.
Jestem miłowany, miłuję i na zawsze jestem godny miłości.

I kiedy ciało kroczy po Ziemi, i kiedy struny głosowe są używane, by formułować słowa, dotykanie Ziemi stopą będzie ci przypominało błogosławieństwo Chrystusa, a słowa, jakie same się ukształtują, będą nauczały jedynie Miłości. Tutaj więc, umiłowany przyjacielu, jest istota tego wszystkiego, co chcę ci dać tego dnia i w tej godzinie.

Czy może być większe osiągnięcie od tego? Czy może być coś, co może ci oferować większe spełnienie, niż bycie przekaźnikiem, przez który Nieskończona Świadomość i Moc płyną z każdym oddechem, z każdym gestem, z każdym wypowiedzianym słowem – po to, by poprzez ciebie ujawniać światu Chrystusa? Cóż mógłbyś cenić bardziej od tego?

Niech pokój kroczy z wami i moje błogosławieństwo daję wam. Nie tak jak świat daje, daję wam Głos Chrystusa, który pragnie być waszym głosem.

sobota, 8 lutego 2020

Droga Serca – Lekcja 10, podsumowanie

Wystarczy tylko, żebyście spoglądali na mnie, jak na waszego brata i przyjaciela oraz uznali, że świat został przezwyciężony, a następnie przyjęli wolność – skutek jego przezwyciężenia – jako swoją własną.

Chodzi więc o to, byś nauczył się siedzieć w fotelu po pięciu minutach trwania jako Chrystus, kiedy to mówisz sobie: Oto jestem wolny. Niebo jest teraz. Przeszłość minęła i wybieram ponownie. I tego dnia oddaję się nauczaniu jedynie Miłości, dzieląc się tylko miłującymi myślami. Tego dnia będę patrzył na każdego, kto wchodzi w pole mego doświadczenia, i wpierw będę oddychał głęboko obecnością Ducha Świętego. I będę spoglądał oczami przemienionymi prostym uznaniem Prawdy: wszystkie umysły są połączone i nie widzę przed sobą obcego, lecz kogoś, kto kroczy, tak jak ja kroczę, kto czuje, tak jak ja czuję, kto tęskni, tak jak ja tęsknię, kto uniża się, tak jak ja się uniżyłem, kto modli się o pokój, tak jak ja się dotąd modliłem. A zatem dam im to, czego szukają. I w tym dawaniu, sam to otrzymam.
Ja i mój Ojciec Jedno jesteśmy. Tak było od zawsze. Zrealizowało się to w życiu Jeszuy, syna Józefa, który ujawnił mi Prawdę o mnie, ponieważ mnie kocha. I jeśli on może to czynić, to i ja mogę to czynić. I właśnie w tej chwili akceptuję swoje przeznaczenie, by kroczyć po tej Ziemi przebudzony i w pokoju, w mistrzostwie, a nie w lęku. I zaczynam swe posłannictwo już teraz.
Czy chcę doświadczać konfliktu czy pokoju? Czy chcę mieć rację, czy chcę być szczęśliwy? Czy chcę widzieć, że wszystkie wydarzenia w tym świecie są całkowicie neutralne, niczym ulotne sny, które pojawiają się i przemijają?Czy chcę widzieć siebie jako doskonałego i całkowitego? Albowiem tak, jak patrzę na świat, tak osądzam siebie. I tak jak patrzę na siebie, tak osądzam świat.
To był prosty sekret, który kiedyś odkryłem, gdy kroczyłem po waszej planecie – że nie chodziło o osiągnięcie jakiegoś wielkiego mistycznego stanu świadomości. Nie chodziło o pozyskanie wielkich mocy, które mogłyby przyciągać uwagę tłumów. Nie chodziło nawet o zdolność ich przejawiania, choć rzeczywiście owe moce często wyrażają się poprzez budzący się umysł. Chodzi o zaakceptowanie Prawdy, która jest zawsze prawdziwa i o bycie zdeterminowanym, by pozwolić Prawdzie być fundamentem, z którego zarządzasz każdą chwilą swego doświadczenia.
Jestem przebudzony. Jestem bezpieczny. Trwam w pokoju. Jaki chcę, by naprawdę był cel tej chwili? Albowiem tak jak orzeknę, tak będzie.
Umiłowani przyjaciele, droga jest łatwa i nie wymaga wysiłku. Istniejecie, by szerzyć wasz skarb. A waszym skarbem jest to, co złożone jest w Niebie mocą decyzji, by pamiętać tylko twe miłujące myśli, by szerzyć jedynie miłujące myśli i by pozwalać, aby wasze działania wyrażały lub przejawiały w polu czasu dobro, piękno i świętość. Nigdy nie jest wam odbierana wasza wolność. Nigdy, w żadnych okolicznościach, nie tracicie niewinnej wolności nauczania jedynie Miłości, wolności bycia obecnością pokoju i rozpoznawania, że świat nic wam nie może dać, tak samo jak nic wam nie może odebrać.
Kiedy odkładasz na bok dowolny negatywny nawyk, jaki w sobie postrzegasz, kiedy rezygnujesz z nadawania wartości czemuś, co dłużej ci nie służy, zwyczajnie to przekraczasz i masz to już za sobą. Nic wielkiego. Nikt tego nie robi za ciebie, po prostu sam podejmujesz decyzję. Wycofujesz wartość, jaką to obdarzałeś i obiekty, które były symbolami tego, co ceniłeś, zwyczajnie znikają z twego życia.
Dokładnie w ten sposób może zostać odłożony stan nieoświecenia – jakby był zabawką, z której wyrosłeś. Wystarczy, że spojrzysz na wszystkie skutki nieoświecenia, a następnie zadasz pytanie:
Czy to właśnie tego chcę nadal doświadczać? Czy też chcę odłożyć lalkę na parapet i w zamian wziąć do ręki książkę?
Książkę, która mówi o Życiu; książkę, która jest wypełniona mądrością; książkę, która naucza, jak kroczyć z lekkością przez świat, aby być w świecie, ale nie z tego świata. Książka ta jest głębią twej świadomości, w której wszystko już jest zapisane. A ta głębia ma swe źródło w twym sercu. Wchodzisz w nią poprzez przebaczenie, przez proces wyrzekania się świata – nie nienawidzenia świata, nie pogardzania światem, lecz zwyczajnego wyrzeczenia się go. Pozwalasz, by twój czas ci służył w procesie wyrzekania się tego, co już ci nie służy i co tylko zakłóca twój spokój.
Łagodne wyrzekanie się świata opiera się na twej decyzji, by wybierać nauczanie jedynie Miłości, ponieważ uświadomiłeś sobie, że jeśli tego nie czynisz, skutki, jakich natychmiast doświadczasz, są bolesne, pełne konfliktu i niespełnienia, i że właśnie tego już dłużej nie chcesz.
Twórca, który trwa w oświeceniu, wie, że wszystkie wydarzenia są neutralne, tak neutralne, że nie mają skutków. Skutków doświadczają jedynie ci, którzy sami postanowili uwikłać się w złudzeniach. Przebudzony twórca zwyczajnie tworzy poprzez oddanie się Tajemnicy Tego, co go stworzyło.
Gdy oświecony twórca wstaje rano, zadaje następujące pytanie: Jak mógłbym dziś szerzyć skarb dobra, świętości i piękna? Jak dokładnie tutaj, gdzie jestem, mogę doświadczać tych skarbów nawet w przestrzeni i objętości tego ciała? Jak mogę spoglądać w miłości na to, co pokazują mi moje fizyczne oczy, tak bym mógł dostrzec lub też wychwycić dobro, świętość i piękno, i w ten sposób dawać je sobie?
Umysł oświeconego twórcy wie, że sam z siebie nie czyni niczego. Ale w każdej chwili podejmowania decyzji może pozwolić wielkiej mocy i tajemnicy Miłości, by kierowała jego krokami. Może zacząć używać czasu, by doskonalić swą zdolność słuchania jedynie Głosu Miłości – z chwili na chwilę, z oddechu na oddech, z dnia na dzień, aż w końcu czas zostaje przetłumaczony na wieczność. A umysł spoczywa, odpoczywa w doskonałym związku z Bogiem.
Wydarzenia dalej zachodzą. Świat dalej będzie tym, czym zdecyduje się być, nieświadomy, że kroczą po nim ci, którzy się przebudzili, którzy nie mają potrzeby robić niczego na pokaz. Oni zwyczajnie są czuwającą obecnością, wiedząc, że teraz w każdej chwili będą natchnieni przewodnictwem Pocieszyciela, przewodnictwem prawidłowej umysłowości, przewodnictwem oświecenia. Tak więc nie są oni już dłużej przywiązani do lęku:
„Co powinienem powiedzieć? Co powinienem zrobić? Jak ta osoba to odbierze? Jak tamta osoba to odbierze?”
Świat nie jest już dłużej zmartwieniem.
Ten Umysł jest umysłem doskonałej wolności. Nie należy do nikogo, ale może być pielęgnowany tak, by przejawiał się przez ciebie. Ale tylko, jedynie wtedy, gdy każda cząstka twego istnienia jest w pełni oddana świętości. Nie można wejść do Nieba, zostawiając na zewnątrz choćby jeden palec. Cały twój umysł, cała twa energia, wszystkie twe dary, cała twa świadomość muszą być oddane byciu obecnością Pokoju.tego nikt za ciebie nie zrobi. Siedzenie u stóp oświeconych mistrzów, słuchanie mnie na waszych nagraniach audio i wideo tego za ciebie nie załatwi.
Najmądrzejsi z uczniów to ci, którzy słyszą słowo i stosują je w praktyce pilnie i starannie, dla siebie. Nie dla swej matki, nie dla swego ojca, nie dla swych małżonków, nie dla swych braci, nie dla swych sióstr, nie ze względu na planetę, nie ze względu na wszechświat, nie ze względu na nadchodzący nowy świt, nie ze względu na cokolwiek innego, lecz ze względu na siebie. Albowiem ich Ja jest tym, co Bóg stworzył. I to Ja wzywa was, byście je uszanowali, oddzielając Siebie od złudzeń, jakim zezwoliliście zagościć w waszym umyśle i byście z pełnym oddaniem nauczali jedynie Miłości.
Ale ostatecznie chodzi tylko o jedno: o cichy wybór w swym wnętrzu, wybór, którego nikt nie rozpoznaje, nikt nie widzi, nikt nie słyszy. 
Innymi słowy: pozostawać w odosobnieniu, nie czyniąc nic na pokaz, lecz po prostu wykorzystując każdą chwilę, by wzmacniać swe oddanie uczeniu się wszystkiego, czym jest Miłość, przez jej nauczanie. Przez słowo „nauczanie” rozumiem po prostu, że w każdym momencie postanawiasz wyrażać jedynie Miłość.
Przebaczenie jest aktem, poprzez który uczysz się, czym jest Miłość, i który pozwala ci przekroczyć świat. Dzielenie się jedynie miłującymi myślami – wspierającymi myślami – gdy spoglądasz łagodnie na Chrystusa w innych, jest drogą, która prowadzi cię do przekroczenia świata. Spoglądanie na wszystkie rzeczy tego świata i widzenie, że są całkowicie nieszkodliwe i że nie są w stanie cię ograniczać lub trzymać uwięzionym, jest drogą, która wiedzie cię poza świat.
Królestwo Niebieskie jest w was. Ono jest samą mocą wyboru. Jaki kamyk wrzucisz w toń swej świadomości?
"W tej chwili zamierzam odkryć, co to znaczy nauczać jedynie Miłości.
Może to być prosty uśmiech. Może to być zawieszenie wzroku na pięknie kwiatu i powiedzenie:
Ach, to jest bardzo dobre.
Może to być zjedzenie śniadania i faktycznie bycie obecnym w trakcie jego spożywania, bez wybiegania myślą do obowiązków w pracy."
I gdy kiedykolwiek słyszysz, jak jakiś nauczyciel czegoś naucza lub inny naucza czegoś innego, zadaj sobie pytanie: „Czy ofiarowują mi oni prostotę czy złożoność? Czy ofiarowują mi zwyczajny spokój, czy też muszę się otaczać szeregiem rekwizytów rytualnych? Czy ofiarowują mi skomplikowane medytacje i modlitwy oraz listę zadań do wykonania, czy też po prostu przypominają mi o Prawdzie i proszą mnie, bym w niej spoczął? Czy będą mi mówili, że muszę się wybrać na tysiąc pielgrzymek? Czy też przypominają mi, że Niebo jest obecne, kiedy robię sobie rano filiżankę herbaty, jeśli tylko zechcę pamiętać, kto zaparza tę herbatę?” Zaparza ją Chrystus.
Zapytaj się tylko: Jak mogę dziś powiększyć swój skarb? Gromadź więc raczej skarby, które są w Niebie: przebaczenie, spokój, bezgraniczność, rozpoznanie swej nieograniczonej mocy, wszystko to, co przynosi radość i rozjaśnia uśmiechem twą twarz. Gromadź te skarby dla siebie, a wszystko będzie ci dodane.
"Albowiem jest taka droga bycia w świecie, która nie wymaga ani planowania ani zmagania się, choć wejście na nią wymaga wyrzeczenia się lęku. Wejście na nią wymaga oddania się nauczaniu jedynie Miłości, aż w końcu umysł jest znów cały i niepodzielony. Jest taki sposób bycia w świecie, który w ogóle nie jest stąd. Ciało nadal trwa. Tak, nadal działasz tak, jak wszyscy myślą, że działasz. To znaczy znają twe imię, wiedzą, gdzie mieszkasz. Ty sam wiesz, jakim samochodem masz jeździć, wiesz, do kogo masz wrócić wieczorem do domu. Jednak gdy spoglądasz na te wszystkie rzeczy, to w twej świadomości stają się jakby przezroczyste.
A wszelkie emocje przychodzą i odchodzą. Lecz ty jakoś zaczynasz rozpoznawać, że jesteś czymś dużo więcej niż pojawiającymi się i odchodzącymi rzeczami, że oglądasz taniec cieni, łagodnie przemijający sen, który znika w ułamku kosmicznej sekundy. To jednak nie staje się drogą wypierania się tego, czego doświadczasz. Raczej daje ci to wolność objęcia tego i życia tym w pełni, z pasją, z poczuciem celu, z mocą w doskonałej wolności– bez żadnego niepokoju, żadnej presji, a jedynie z chęcią, by tańczyć w tym świecie snów, pozostając przebudzonym."
Jak mogę powiększyć mój skarb tego właśnie dnia? Jak mogę dodać do tego, co gromadzę w Niebie własnej świadomości?
Już jestem Tym, czego szukam. Potrzebuję jedynie pozwolić, aby To mnie poprowadziło. I dopóki trwa to ciało, pozwolę mu być narzędziem komunikacji, które powiększa skarb doskonałej Miłości, doskonałego bezpieczeństwa i doskonałego pokoju dla wszystkich, którzy wchodzą do mego domu.

piątek, 8 listopada 2019

Droga Serca – Lekcja 9, podsumowanie

Przychodzę ponownie, by przebywać z wam jako wasz brat i jako wasz przyjaciel, który spogląda na was i widzi w was jedynie światło na Obliczu Chrystusa. A Chrystus jest pierworodnym Ojca, czyli Tym, który został zrodzony, a nie wytworzony. Chrystus jest stworzeniem Boga. Chrystus jest Świętym Dzieckiem Boga. Chrystus jest tym, czym promień jest dla słońca, jaśniejąc wiecznym światłem ze Świętego Umysłu, który nazwałem Abba.

Przychodzę, by przyłączyć się do tej części w was, która trwa zawsze w doskonałej wiedzy, doskonałym pokoju, doskonałym poznaniu i w doskonałym zjednoczeniu z waszym Stwórcą.

Umiłowani przyjaciele, nawet gdy trwacie w waszej świadomości w tej chwili, jesteście twórcą świata, jakiego doświadczacie.

Kiedy stoisz przed kimś twarzą w twarz i na ułamek sekundy zmieniasz pozycję ciała, z którego spoglądasz na niego – już zmienia się twe stanowisko, twa perspektywa – i w tym ułamku sekundy stwarzasz dla siebie nowe doświadczenie. Kiedy spoglądasz na stojącego przed tobą przyjaciela, a umysł przechodzi z poziomu neutralności (czyli z miejsca, z którego zaczyna się każde doświadczenie) w obszar myśli: 
„Och, to jest moja przyjaciółka Maria. To jest mój przyjaciel Saint Germain. A to mój przyjaciel Piotr. To jest moja przyjaciółka Joanna. To jest mój przyjaciel Nataniel…”
– niezależnie od imienia – kiedy już poweźmiesz ową myśl, zaczynasz zmieniać swe doświadczenie.
W tamtej chwili dosłownie jesteś twórcą. Albowiem kiedy nazywasz cokolwiek, definiujesz to zgodnie z cechami, jakie przypisałeś nazwie, której używasz. Kiedy spoglądasz na pole energii wyłaniające się z tajemnicy, jaką jest wasza planeta Ziemia, i wypowiadasz słowo „drzewo”, to natychmiast wnosisz w swe przejawione doświadczenie wszystko to, co kiedykolwiek stwierdziłeś, że kojarzy ci się z polem energii nazywanym przez ciebie „drzewem”. Dlatego twoje doświadczenie jest całkowicie niepowtarzalne. Nie wydarzyło się wcześniej i nigdy się nie wydarzy. Nie da się go powtórzyć. Oto dlaczego Stworzenie jest zawsze nowe.

Chodzi tutaj o następującą rzecz: wszystkie sieci relacji, wszystkie pola energii są absolutnie neutralne. Doświadczenie tworzone jest przez to, jak decydujesz się patrzeć na daną sieć relacji, na dane pole energii. Skutek tej decyzji jest również całkowicie neutralny.

Posłuchajcie uważnie: Wszystkie wydarzenia są neutralne. Jedynie ty nadajesz im wartość. 

Oznacza to przebudzenie szacunku dla tajemnicy, jaką jest Życie. Ale oznacza to również porzucenie własnego osądu drugiej istoty, która chce widzieć drzewo inaczej. Albowiem ciało, które skrystalizowałeś z pola nieskończonej energii, ma tylko jeden cel. Jest narzędziem komunikacji.
Dlatego też niech twe główne postrzeganie, główne światło prowadzące cię przez twoje doświadczenie trójwymiarowej rzeczywistości, wyraża się w ten oto sposób:
Co postanawiam komunikować światu każdym gestem, każdym oddechem, każdym wypowiedzianym słowem i każdą podejmowaną decyzją?
Albowiem dopóki ciało trwa, jesteś bez przerwy zaangażowany w proces komunikowania światu, przejawiania dla świata tego, co postanowiłeś obdarzyć wartością, tego, co przywołałeś do swego doświadczenia i przepoiłeś wartością. To oznacza, że jesteś nieprzerwanie zaangażowany w nauczanie świata tego, co – jak uważasz – jest największą prawdą, największą wartością.
 
Kiedy ekolog patrzy na drwala, denerwując się i osądzając go, lub vice versa, ciało jest wówczas używane, by komunikować wartość osądu. To tworzy lęk i zaciśnięcie się w sobie. A ponieważ wiele, wiele umysłów postanawia cenić sobie prawo do osądzania, to skutkiem tego jest to, co zwiecie waszym światem, w którym wszystko wydaje się wyrażać konflikt, zmaganie, „branie się za łby” – Armagedon, konflikt przeciwstawnych, ścierających się idei. A tuż pod powierzchnią tego wszystkiego wszystkie wydarzenia pozostają całkowicie neutralne.
Nawet gdyby lasy na waszej planecie zostały całkowicie zniszczone, to byłoby neutralnym wydarzeniem. Dlaczego? Ponieważ gdyby wszystkie drzewa zniknęły, gdyby nawet ta konkretna fizyczna planeta, którą zwiecie Ziemią, umarła, zniknęła z widoku, Życie trwałoby nadal. Życie zwyczajnie tworzyłoby nowe światy. Ono czyni to cały czas. Wy to czynicie cały czas.

Tak więc wydarzenia, których doświadczacie, są zawsze neutralne. To, co się dzieje w świecie dokoła ciebie, pozostaje neutralne aż do chwili, w której podejmujesz decyzję, czym to dla ciebie będzie. Dajesz temu wówczas nazwę, a zatem to definiujesz. A gdy to definiujesz, przywołujesz do siebie wszystkie związane z tym skojarzenia. Oto dlaczego nauczałem kiedyś, że mądrze jest wybaczać siedemdziesiąt razy siedem.

Lecz jeśli wybaczasz siedemdziesiąt razy siedem, wówczas w każdym z tych momentów wybaczenia przywołujesz do swego pola energii to, co przypomina ci o bezwarunkowej Miłości, doskonałym pokoju, mocy, która przekracza wszystko, co pojawia się w świecie. Przywołujesz do siebie rzeczywistość Chrystusa. A wszystko to zależy wyłącznie od kamyków, które wrzucasz w swój umysł. 

Zawsze mądrze jest spojrzeć z miłością, gdzie się postawiło granicę, by zobaczyć, na co spoglądasz jak na coś neutralnego, a czego się trzymasz, ponieważ jest wypełnione znaczeniem i wartością, których nie kwestionujesz. Albowiem tam odkryjesz, co wymaga w tobie wybaczenia. Mówiliśmy już wam, że mistrzostwo to stan nieustraszoności. Kiedy nadajesz czemuś wartość, a następnie niewzruszenie utrzymujesz, że ta wartość zawarta jest w danym wydarzeniu lub obiekcie na zewnątrz ciebie, wówczas zagwarantowałeś sobie miejsce w lęku. A nieustraszoność jest wówczas tak daleko od ciebie jak wschód od zachodu. 


Uważaj na to, co postanawiasz. Przyjrzyj się, gdzie jesteś emocjonalnie uwikłany w wartości, jakimi obdarzyłeś cokolwiek lub kogokolwiek – jakąkolwiek relację, niezależnie od tego, czy będzie to relacja z twoim małżonkiem, relacja z rządem kraju, relacja z twoim ciałem, relacja z twym kotem bądź psem, relacja z kontem bankowym – którakolwiek z twoich relacji.
Albowiem ty uczyniłeś z nich to, czym są. Gdzież indziej można doświadczyć wolności, jak nie w świadomości, która nauczyła się przekraczać zaciśnięcie w lęku. A lęk jest rezultatem twego przywiązania do wartości, jakimi obdarzyłeś wydarzenia, których doświadczasz, a na które składają się wydarzenia, osoby, miejsca i rzeczy – tak naprawdę wszystko to są tylko wydarzenia. Każda sieć relacji, w jaką wchodzisz, jest całkowicie neutralna. Sam orzekasz, czym ona jest, nazywając ją i definiując. Gdy ktoś przychodzi do ciebie rozgniewany, a ty reagujesz, rozpoznaj, że wpierw postanowiłeś, że ta osoba jest rozgniewana i wraz z tą decyzją sprowadziłeś wszystkie skojarzenia, jakie do tej pory zdecydowałeś się cenić w swym pojmowaniu gniewu.

Jednakże dokładnie w tym momencie masz moc, by zaobserwować, jak to pole energii krąży w ciele, umyśle, w sposobie mówienia drugiej osoby i możesz zobaczyć to jako taniec energii, jako tajemnicę powstającą z jakiegoś niewidzianego źródła i sieci relacji. Mógłbyś spoglądać na to z ciekawością i zachwytem, jeśli zdefiniowałbyś to inaczej. To jest prawdą względem wszystkich wydarzających się rzeczy. Nawet na największe choroby, które wydają się zagrażać życiu ciała, można spoglądać z całkowitą neutralnością. Lecz jeśli zdefiniujesz je w konkretny sposób, przywołasz do siebie lęk przed tym wydarzeniem wraz ze wszystkimi skojarzeniami, jakich nauczyłeś się od świata i z własnych doświadczeń.
Przesłanie tej godziny jest proste, ale bardzo ważne. I opiera się na wszystkim tym, czym dzieliliśmy się z wami do tej pory. Jesteś twórcą i nie możesz nie tworzyć. Pytanie więc brzmi następująco: Co będziesz tworzył w każdym momencie? O wiele głębiej niż wielka ekscytacja magią tworzenia wydarzeń i obiektów w trójwymiarowej rzeczywistości leżą takie wartości jak pokój, nieograniczoność, przebaczenie, współczucie i mądrość. One również są stworzeniem.


We wszechświecie nie ma współczucia dopóki ty nie przejawisz go i nie będziesz pielęgnował w swej świadomości. Nie można powiedzieć, że Świadomość Chrystusowa prawdziwie dla ciebie istnieje, dopóki nie stworzysz jej w sobie. Nawet twój związek z Bogiem nie istnieje dla ciebie, dopóki nie zdecydujesz się otworzyć na jego żywe doświadczanie.

O niczym nie można powiedzieć, że istnieje dla ciebie, dopóki nie miałeś żywego doświadczenia tej rzeczy.

Krótko mówiąc, czas zrezygnować z pozorów. Czas, by zacząć patrzeć na siebie z perspektywy absolutnego, nieustannego twórcy. Zacznij przyglądać się temu, co dokładnie tworzysz w każdym momencie swego doświadczenia. Wnieś dziecięcą niewinność do tego, czego rzeczywiście doświadczasz, a nie do tego, o czym wszystkim naokoło mówisz, że doświadczasz. Czas, abyś uczciwie spojrzał na skutki fal wywołanych kamieniami czy kamykami wrzucanymi w pole swej świadomości, co jest formą wielkiej zabawy.

Albowiem twórca, który rozumie swą nieskończoną moc tworzenia i który rozumie, że jest ona czymś nieustającym – że skutki generowane są z chwili na chwilę, z chwili na chwilę, i że w istocie będą one tworzyły dzień jutrzejszy – z radością rezygnuje z energii zaprzeczania. I zaczyna obserwować każdą chwilę swego doświadczenia, aby móc rozpoznać, jakich wyborów musiał dokonać, by spowodować skutki, jakich obecnie doświadcza. 

Oto brama mądrości: Nie twórz w nieświadomy sposób, by następnie pójść dalej bez zastanowienia. Lecz ucz się nieustannie od rzeczy, które tworzysz. Albowiem w ten sposób zaczynasz proces rozpuszczania stworzeń istoty nieoświeconej, a zaczynasz budować stworzenia Chrystusa – tu i teraz, w tym momencie. Nigdy, przenigdy nie wierz, że twe myśli są neutralne. Powiedziałem wcześniej, że wydarzenia są neutralne, lecz twoje myśli – nie. Albowiem twe myśli są dosłownie przepojone mocą tworzenia. Nie tworzą neutralnie. To znaczy, że każda myśl rozbrzmiewa echem jako pewna jakość wibracji, która z ciebie emanuje, dotyka brzegów przejawionej rzeczywistości i wraca do ciebie. Oto, czego doświadczasz jako pozytywne i negatywne wydarzenia twego życia.
Rzeczywiście prawdą jest – proszę, posłuchajcie tego uważnie – że w dowolnym momencie, gdy przechodzisz przez swe doświadczenie, gdy doświadczasz owego echa, owego powrotu fal wcześniej przez ciebie wysłanych, że dokładnie w tym momencie nie jesteś ofiarą tego, co stworzyłeś. Ponieważ w każdym takim momencie pozostajesz absolutnie wolny, tak samo jak byłeś wolny, gdy po raz pierwszy wrzuciłeś dany kamyk w toń świadomości i stworzyłeś rozchodzącą się falę. Możesz wybrać, jak będziesz doświadczał skutków owej fali. I jeśli doświadczasz ich w stanie bezwarunkowej wolności, bezwarunkowej akceptacji i Miłości, wybaczenia, neutralności i niewinności, to dosłownie rozbrajasz skutki danej fali w toni twej świadomości. I wówczas, w tym samym momencie, możesz natychmiast zacząć tworzyć w nowy sposób fale, których będziesz doświadczał w przyszłości. Dlatego też nigdy nie jesteś ofiarą niczyjego stworzenia, a szczególnie własnego.

Nie chodzi o to, że życie jest tak złożone, że stworzyłeś te wszystkie wydarzenia i teraz w nich utknąłeś. W dowolnym momencie, gdy to pojmiesz, możesz przestać reagować tak, jakbyś był ofiarą, i zwyczajnie spojrzeć na powracające fale, jakie uprzednio sam wysłałeś, i powiedzieć:
To weszło w pole mego doświadczenia jako niesamowita tajemnica. To oznacza, że jestem niesamowicie potężną istotą! Dlatego też będę patrzył na tę falę z miłością. Tak, wiem, ona musi się przejawić. Ale podczas gdy to czyni, zamierzam być wystarczająco mądry, aby ujrzeć jej przezroczystość, zobaczyć, że nie niesie ona żadnego skutku. Ona nie zmienia tego, kim jestem. Niczego nie dodaje do mego życia ani niczego mu nie ujmuje. Jest po prostu doświadczeniem, zwanym Życiem, przechodzącym przez pole mej świadomości. Jeśli będę patrzył na nią z miłością, jeśli ją obejmę, mogę ją przemienić i już w tej samej chwili tworzyć całkowicie innego rodzaju wibrację fali, która będzie tworzyła mą przyszłość.
To oznacza, że choć moc twych myśli nie jest neutralna, wydarzenia zwane skutkami tych myśli mogą być albo neutralne, albo nie, w zależności od tego, jak użyjesz podstawowej mocy świadomości. Staramy się więc powiedzieć wam tutaj, jak nieskończenie wolni jesteście.

A zatem dlaczego miałbyś kiedykolwiek wierzyć, że Bóg – który jest jedynie Miłością, Nieograniczoną Kreatywnością i Mocą – mógł kiedykolwiek zrodzić coś, co jest małe, wątłe i bezsilne? Tak się nie dzieje. Bóg nie może się stać niczyją ofiarą. Dlatego też stworzenie Boga nie może być ofiarą. Wszystkie wydarzenia pozostają neutralne, zaś ekolog i drwal używają jedynie mocy świadomości, by tworzyć chwilowe przekonania, że oni są tym, a nie tamtym. Obdarzają wybraną przez siebie wartością wydarzenie energetyczne, które nazywają „drzewem”. I w zależności od wartości, jaką je obdarzają, takiej wartości doświadczenie przywołują do pola swej świadomości. I jedynie to się dzieje. 

Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy! Jest piękny dzień! Przejawiłem fizyczną formę siedząc w fotelu, w kącie jednego malutkiego wymiaru Stworzenia. Jak zdumiewająca jest ta chwila! Myślę, że po prostu posiedzę tutaj i poczuję bicie mego serca w ciele i oddech przez nie przepływający. O, słychać śpiew ptaków! Cieszę się, że przywołałem to do siebie. Lubię to, jak ta kanapka jest trawiona w tym ciele. Jakie piękne myśli mogę teraz pomyśleć? Komu mogę wysłać Miłość bez potrzeby kiwnięcia palcem? Jestem nieograniczony na zawsze! Jestem wolny! Jestem wolny! Jestem wolny!

„Gdziekolwiek byś nie poszedł, tam znajdziesz siebie”? Jesteś Bożym stworzeniem. Jesteś w Niebie teraz. Niebo nie jest miejscem. Niebo jest stanem nieograniczonej i nieskończonej mocy twórczej, ponieważ jest odzwierciedleniem Świętego Umysłu Boga.

No cóż, skoro jestem nieskończonym twórcą, co takiego chciałbym tworzyć na poczet mych przyszłych dni?

Uwolnij wartość, jaką przypisałeś swoim doświadczeniom, nawet doświadczeniu z komornikiem, i w zamian spędzaj czas decydując, jakie kamyki zamierzasz wrzucić w pole swego umysłu. Albowiem będziesz tworzył w wyniku tego, co dziś postanowisz pomyśleć. A to, co cenisz dzisiaj, jutro samo ci się pokaże.

Nauczyłem się cenić Miłość. Nauczyłem się cenić nieustraszoność. Nauczyłem się cenić nieprzerwaną komunikację z każdą duszą w każdym wymiarze Stworzenia. Nauczyłem się cenić tylko moje miłujące myśli. I zrodziłem Chrystusa z tego samego nasionka świadomości, jakie w jednakowym stopniu istnieje w każdym z was.

Dlatego też zaprawdę, umiłowani przyjaciele, spójrzcie na wszystko wokół siebie i podejmijcie decyzję, jaką ma to dla was wartość. Czy będziesz to postrzegał jako coś, co musisz mieć w swym istnieniu? Czy też postanowisz spojrzeć na to jak na coś, co radośnie przyciągnąłeś do siebie i co doceniasz, lecz co jutro może odejść, a twój pokój pozostanie niezakłócony? W jaki sposób będziesz patrzył na świat? 

Pozwalaj, aby jedynie miłujące myśli były przekładane na twe gesty, twe wybory, twe działania, i w ten sposób twórz, tak jak ja cię stworzyłem – twórz to, co zawsze szerzy radość oraz to, co zawsze szerzy świętość, piękno i dobro. Albowiem tym właśnie jesteś.

Każdy, kogo widzisz, jest duszpasterzem. Nie możesz nic poradzić na to, że w każdym momencie służysz światu poprzez to, czego nauczasz. Dlatego też zacznij swą posługę duszpasterstwa Oświeconej Świadomości już teraz! A ja obiecuję ci absolutnie i nieodwołalnie: Doświadczysz wszystkiego tego, co poznałem ja, i jeszcze więcej! Doświadczysz pełnego zwycięstwa nad śmiercią. Doświadczysz pełnej nieograniczoności i obfitości. Doświadczysz doskonałego pokoju, doskonałej cudoumysłowości i doskonałej, niezakłóconej błogości w komunii z całym Stworzeniem! 


Na pewno będziesz doświadczał swego stworzenia. Czym ono jest i jak go doświadczasz, zależy całkowicie od ciebie. 
 
To powiedziawszy, zaprawdę, umiłowani przyjaciele, pokój niech zawsze będzie z wami, ponieważ jako Chrystus decydujecie się przyjąć pokój. W tym zawiera się sekret sporej części tego, co nadejdzie w tym, co wy określacie jako nadchodzące miesiące.

środa, 2 października 2019

Droga Serca – Lekcja 8, podsumowanie

I jak zawsze, ponownie witam was, umiłowani i święci przyjaciele. Jak zawsze, przychodzę jako wam równy – aby z wami przebywać, kroczyć, komunikować się – z tego Umysłu i tego Serca, które dzielimy wiecznie, będąc Jednym; tym Umysłem, który jest jedyną rzeczywistością naszego współdzielonego Synostwa, współdzielonego istnienia. Jak zawsze, przychodzę w radości, jak również w pokorze.

Wyłoniliście się z Czystej Inteligencji. Wyłoniliście się z Czystej Miłości. Wyłoniliście się ze Źródła, którego nie da się pojąć. Wyłoniliście się z Promiennego Światła, tak jasnego, że świat nie jest w stanie ani go widzieć, ani w sobie pomieścić. Wyłoniliście się z Tego, co jest jedyną wieczną Rzeczywistością. Ponieważ z Tego się wyłoniliście, dlatego zawsze jesteście z Tym Jednością.

Dokąd zdążasz? W wieczne szerzenie się twej świadomości; w wieczne szerzenie tego, co zdecydujesz się przyswoić po drodze i uczynić częścią Siebie; w wieczne szerzenie tego, co da ci doświadczenie czy też owoce dokładnie tych myśli, których trzymałeś się jako swych własnych.

Dlatego też dobrze zrozumcie: właśnie teraz, w tym przeżywanym przez was momencie, bez względu na to, gdzie byście nie byli, czegokolwiek byście nie doświadczali, wszystko, co widzicie, wszystko, co czujecie, wszystko, co wiecie, wszystko, czego staracie się unikać i wszystko, co cenicie i czego nie cenicie, wszystkie rzeczy są zawarte w waszej świadomości. Albowiem jeśli nie ma ich tam, to one dla ciebie nie istnieją.

Spójrz na planetę wokół ciebie. Spójrz na każdą rzecz w swym pokoju. Spójrz na każdą myśl, jaką postanawiasz myśleć. Spójrz na postrzeżenia oraz idee, których tak zawzięcie bronisz. Spójrz na myśli i uczucia innych, które powodują, że się wzdrygasz lub chcesz się wycofać. Rzeczy te mieszkają w tobie niczym dokładnie owa moc czy też siła życiowa fali, która wyłoniła się z oceanu.

W trakcie tej podróży jedna rzecz pozostała niezmienna. Byłeś i jesteś w stałym związku z całością Stworzenia. I tak, możesz wybrać parę osób, parę rzeczy, planetę, wymiar i skoncentrować na tym całą swoją uwagę. Uwaga zaś to nic innego jak decyzja, na czym zamierzasz skupić moc swej świadomości.

Dlatego też pozostajesz w związku ze wszystkimi stworzonymi rzeczami i jest między wami komunikacja, która trwa bezustannie. Wyobraź sobie, że w powietrzu na waszej planecie jesteś w stanie dosłownie zobaczyć fale radiowe, telewizyjne i wszystkie elektryczne fale, które odbijają się bez przerwy tam i z powrotem po waszej planecie. Właśnie w czymś takim codziennie się poruszacie. Twoja świadomość przenika to pole wibracji. I to ty wybierasz to, czego zamierzasz być świadomy, a zatem i to, co przywołujesz do swego życia. A zatem to ty wybierasz, co pozostawi w tobie swój ślad.

Jesteś więc siecią relacji, z których wybrałeś pewne kamyki – czy to myśli, postrzeżenia czy doświadczenia – i wrzuciłeś je do niezmąconego, przejrzystego stawu twej świadomości w celu stworzenia jeszcze większej liczby fal. A następnie dokonałeś wyboru, które z nich będą miały dla ciebie największą wartość. Te właśnie zatrzymujesz w swym istnieniu i stają się one twym polem emocjonalnym. Pole emocjonalne jest pierwszym poziomem krystalizacji ciała.

Z pola emocjonalnego w wyniku dalszej krystalizacji tworzy się zjawisko formy fizycznej. I właśnie nią obijasz się po całej planecie, używając tymczasowej, trójwymiarowej formy koncentracji uwagi, podczas gdy wokół ciebie i tuż pod powierzchnią twej codziennej świadomości pozostajesz w komunikacji z wszystkimi sieciami relacji we wszystkich wymiarach stworzenia. Z tego właśnie powodu inspirująca myśl może nagle przyjść ci do głowy i przeniknąć twą zwyczajną świadomość. A ty się zastanawiasz:
Skąd się wzięła ta myśl?

Albo nagle pojawia ci się w umyśle obraz. Może to być obraz czegokolwiek – mężczyzny i kobiety w akcie miłosnym lub dwójki mężczyzn w akcie miłosnym, bawiącego się w parku dziecka, delfina, obraz konfliktu czy też wojny. Skąd się to wzięło? Ponieważ żyjesz w doskonałej duchowej łączności i jesteś niczym jedno wielkie pole energii, w którym ciągle rozbrzmiewają wszystkie sieci relacji, dlatego masz dostęp do całej pełni Stworzenia. A ta całość nie ogranicza się do tego, co dzieje się teraz, tak jak rozumiesz czas. Masz dostęp do wszystkiego, co zwiesz przeszłością i przyszłością.

To ja wybieram skutki, których doświadczam. To ja sam interpretuję wszystkie neutralne związki czy doświadczenia. To ja sam nadaję wartość obiektom, rzeczom, myślom i systemom przekonań. To ja sam jestem dosłownie twórcą tego, czego doświadczam z chwili na chwilę.

Jak widzisz, to zmienia wszystko. Już nigdy więcej nie możesz pozwalać sobie czuć się tak, jakbyś był po prostu ofiarą oddziałujących na ciebie nieświadomych sił. Już nigdy więcej nie możesz patrzeć poza siebie i obwiniać innych. Już nigdy więcej nie możesz wyrzucać z siebie na innych energii obwiniania. Już nigdy więcej energia osądu nie może panować nad twym Świętym Umysłem. Ta myśl, ten pojedynczy kamyk wrzucony w cichą toń twej świadomości jest absolutnie konieczny, jeśli zamierzasz podjąć decyzję, by się w pełni przebudzić. I właśnie o tym jest ta lekcja.

Możesz się trzymać nadziei, że nadal jesteś ofiarą świata, który widzisz; że wydarzenia mają jakąś wartość samą w sobie, a nie taką, jaką ty nadajesz światu. I dopóki postanawiasz zaprzeczać owemu Przesłaniu, dopóty nie możesz zostać uwolniony.

Świadomość jest wszystkim, co masz i wszystkim, czym jesteś. Z twojego jej użycia pochodzi wszystko, czego postanawiasz doświadczać.
I z niej pochodzi twa decyzja, jak będziesz doświadczał to, co przywołałeś do siebie.

Dlatego też pozostajesz taki, jakim zostałeś stworzony: falą wypełnioną tą samą Mocą, co Ocean, falą, duszą, siecią relacji wyłaniającą się ze Świętego Umysłu Boga i mającą siłę, by płynąć wiecznie, w wolności tworzenia – decydując, którym wibracjom pozwolisz osiąść i stać się częścią siebie, których myśli będziesz bronił, jakich wyobrażeń będziesz się trzymał.
Jesteś więc twórcą na wieki.

Ponieważ proces uzdrawiania nie jest trudny. Wymaga tylko twej chęci, by zaakceptować, że jesteś skutkiem pragnienia Stwórcy, by tworzyć na Swe podobieństwo – tak jak fala jest skutkiem pragnienia Oceanu, by wyrażać Siebie w nowy sposób, w nowej formie, i by zapewnić unikalność każdej fali wyłaniającej się z jego Tajemniczych Głębin.

Poddanie się jest więc procesem, w którym ostatecznie ustępujesz, rezygnujesz z opierania się swemu własnemu istnieniu. Przestajesz nad nim biadolić. Przestajesz nad nim lamentować. Przestajesz się o nie martwić. Podejmujesz decyzję, by iść do przodu i żyć! I to, co jest w tobie życiem, jest życiem na wieczność. Nie masz się gdzie schować i nie masz dokąd pójść.
Kiedy już wrzucisz w toń umysłu następujący kamyk:
Nie jestem ofiarą świata, który widzę. Tworzę nieprzerwanie, będąc stworzony z tego samego, czym jest mój Stwórca.

…wówczas, zaprawdę, pytania zaczną przybierać inny kształt. Zaczniesz używać mocy swej świadomości, aby wybiórczo i z rozmysłem wybierać, jakie wibracje, jakie sieci relacji zamierzasz przyciągać do swego pola świadomości – z którymi zamierzasz współbrzmieć, a którym pozwolisz zniknąć z twego umysłu, z twej świadomości.

Myślę, że stanę się zbawicielem świata, Chrystusem. Jak by to było? Jakich wibracji musiałbym się pozbyć z mego życia, a na jakie musiałbym się otworzyć? Jak bym się z tym czuł? Co bym zobaczył, gdybym spojrzał na Stworzenie z perspektywy pola mej świadomości? Myślę, że pozwolę sobie komunikować się z dowolną siecią relacji, z dowolną duszą, dowolną istotą, jaka istnieje na dowolnej płaszczyźnie Stworzenia. A może nawet pozwolę sobie poznać, że mogę komunikować się z Jeszuą – synem Józefa. Jak zamożny mogę się stać w tej trójwymiarowej rzeczywistości? Jak wiele złotych monet mógłbym stworzyć po to, by rozdać je innym? Do jak wielu miejsc na tym świecie mógłbym zabrać ciało w tym jednym krótkim okresie fizycznego życia? Jak wielu istotom mógłbym powiedzieć „kocham cię”? Jak dużym mogę uczynić swe serce? Jak głęboko mogę doświadczać pokoju?

A oto, do czego was wzywam w tej godzinie naszego spotkania: bądźcie gotowi pozwolić na to, by w wasze pole – czy toń świadomości– wrzucono kamyk, który niesie ze sobą energię tej oto myśli:
Od tej chwili postanawiam rodzić Chrystusa i w ten sposób dowiem się, czym jest Chrystus!

Co oznacza cała ta symbolika? Oznacza ona, że wreszcie myślisz tylko w prawidłowy sposób. Myślisz tak, jak myśli Bóg, a Bóg myśli miłująco. Bóg myśli nieskończenie, bezczasowo, cierpliwie, pewnie, a nade wszystko Bóg myśli radośnie, w duchu zabawy!

Mistrzostwo przychodzi, gdy lęk zostaje całkowicie rozpuszczony. Lęk nie jest rozpuszczany lękiem przed nim ani przez nienawiść do niego, ani przez osądzanie go, lecz przez spojrzenie nań w doskonałej niewinności.

Mistrzostwo jest stanem, w którym przyjąłeś siebie jako wiecznego twórcę i przyjąłeś pełną odpowiedzialność za wszystko, co wchodzi w pole twej świadomości bez osądzania tego, dzięki czemu możesz po prostu zdecydować, czy ma to zostać, czy też rozpłynąć się wraz ze swymi skutkami. Mistrzostwo jest nieustraszonością, brakiem lęku – nie lękaniem się dłużej nieskończonej, twórczej mocy twego doskonałego związku z Bogiem. Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy! – to jeden ze sposobów wyrażania mistrzostwa.

Czy nie nadszedł już czas, by zacząć używać czasu do decydowania, które kamyki będziesz konsekwentnie wrzucał w pole swej świadomości – dzień po dniu, godzina po godzinie, a nawet oddech po oddechu?

I możesz zdecydować, jakie będzie twoje jutro poprzez staranie się wpierw o Królestwo. To zaś oznacza wejście w tę wewnętrzną ciszę, w której wiesz, że jesteś falą powstałą z doskonałą mocą z głębi Oceanu Świętego Umysłu Boga, i że to, co nosisz w sobie, jest rezultatem myśli, przekonań i wyobrażeń, które wrzuciłeś niczym kamyki w toń swojej świadomości.

Jedyna różnica jest taka, że ja się nauczyłem, jak ćwiczyć godzina po godzinie wrzucanie tylko nieograniczonych kamyków, które wysyłają wibracje bezwarunkowej akceptacji i Miłości, wybaczenia, bezwarunkowej i nieograniczonej wizji i objawienia, podczas gdy wy decydujecie się na takie działanie tylko czasami, po czym spieszycie, by podnieść ponownie kamyki niegodności, ograniczeń, braku, lęku czy małości i szybko wrzucacie ich dziesięć czy dwanaście.

„Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy! Ja i mój Ojciec jedno jesteśmy! Jestem Nieograniczonym Istnieniem na wieczność! Dla ilu wszechświatów mogę być dziś Zbawicielem?”

Albowiem dobrze zapamiętaj, że swoje jutro tworzysz TERAZ! I to, czego doświadczasz, nigdy nie przychodzi do ciebie spoza twojej Jaźni.