wtorek, 23 lipca 2019

Droga Serca – Lekcja 6, podsumowanie

Za każdym razem, gdy odkładasz na bok pokusę, by śnić bezużyteczny sen i kroczysz po tej Ziemi jako Chrystus, jesteś samą świętością.

Albowiem gdy na ciebie spoglądam, nie widzę tych chwilowych snów, które – jak ci się wydaje – trwają od tak dawna. Widzę jedynie blask tego, co Ojciec dał z Miłości. Widzę jedynie to, co nie ma ani początku, ani końca. I widzę jedynie to, co nie zna ani narodzin, ani śmierci. Widzę jedynie to, co nie ma żadnych ograniczeń. Widzę jedynie to, co jest Światłem szerzącym się na wszystkie wymiary i wszystkie wszechświaty.

(...) że tam, gdzie ja jestem, ty również jesteś, a jesteś w wieczności, nie w czasie; jesteś w miejscu twych narodzin, czyli w Umyśle Boga. Tylko to jest prawdą i jest to prawdą na zawsze.

Miłość wszystko obejmuje, na wszystko przyzwala, wszystkiemu ufa i dlatego też wszystko przekracza.Miłość nigdy nie jest zaborcza. Miłość nigdy się nie lęka. Miłość jest po prostu Miłością. Miłość nie może nigdy nikogo wyróżniać swym światłem. Albowiem wyjątkowość to zaciśnięcie się w sobie; to próba skłonienia Miłości, by jaśniała tylko na jeden obiekt, na jedną osobę, tylko na jedną istotę, tylko w ramach jednego wszechświata.

Lecz gdy kochasz, gdy trwasz w Miłości, tak jak ryba w morzu, wówczas wszystkie istoty mogą się pojawiać i odchodzić, a ty będziesz je błogosławił w ich podróży. I będziesz pamiętał, że mieszkasz tam, gdzie umieścił cię Bóg. A Bóg umieścił cię w Swym Sercu. Kiedy zaś postanowisz być jedynie obecnością Miłości, wówczas nawet sen o stracie zniknie z twej świadomości niczym leśna mgła ustępująca wschodzącemu słońcu.

Miłość można zaprosić jedynie tam, gdzie ona naprawdę mieszka. A Miłość mieszka w tobie jako Rdzeń i Źródło samego twego istnienia.

A zatem jeśli chcesz poznać Miłość, poznaj Siebie. Obejmij Prawdę o miłości, a Prawda cię wyzwoli. Wówczas zaprawdę, Miłość będzie płynąć przez ciebie. I tak jak wielkie światło słońca żywi tę umiłowaną Ziemię, tak Miłość płynąca przez ciebie nie będzie niczym powstrzymywana. Nie napotka żadnej przeszkody. Będziesz spoglądał na wszystkich, którzy staną przed tobą i będziesz wiedział, że zostali oni przysłani do ciebie przez Ojca. Duch Święty pokierował ich do ciebie, ponieważ poprzez ciebie Miłość może być dana w sposób, który zaczyna dotykać miejsca ich przebudzenia. Oto dlaczego jesteś jedynie sługą Miłości. Oto wszystko, czym jest Życie!

Kiedy już zrezygnujesz z ostatnich pozostałości niepoczytalnej możliwości uciekania przed Prawdą, kiedy już z tego zrezygnujesz, Miłość popłynie przez ciebie. Ale zauważ, że jeśli płynie przez ciebie, musi wpierw płynąć do ciebie. Dlatego też zawsze staraj się przyjmować po to, aby dawać. Albowiem cóż takiego możesz dać drugiej osobie, jeśli jeszcze nie dałeś tego sobie?

Masz jedynie zwrócić się do wnętrza i odkryć każdą przeszkodę, jaką postawiłeś przed świadomością jej obecności i ofiarować tę przeszkodę łasce Ducha Świętego, która doskonale rozwiewa wszystkie sny w nicość.

Dlatego też największym z darów, jaki możesz dać drugiemu, jest bycie tym, kto unieważnił potrzebę trzymania się niepoczytalności lęku.

Nieustraszoność jest główną cechą mistrzostwa. Mistrzostwo nie jest posiadaniem wielkiej mocy sprawczej. Jest jedynie rozpoznaniem, że to, co jest prawdziwe, jest zawsze prawdziwe i nie ma żadnego innego wyboru.  (...) Oznacza ono jedynie, że masz prawo odkładać jego przyjęcie o jeszcze jeden dzień. A za każdym razem, gdy to robisz, pozostajesz w swoim śnie o cierpieniu.

Teraz, od tej chwili, nie będę już tolerował w sobie błędu.
Żadnych więcej gier, żadnych snów. Jestem oddany byciu jedynie obecnością Miłości, albowiem to jest Prawda o mnie. Opinie innych, którzy jeszcze opierają się tej decyzji, nie mają żadnego znaczenia. 

„Ojcze, przyprowadź mnie do domu”, możesz być pewien, że od tej chwili dobrze jest ufać każdej małej rzeczy, która się wydarza. Albowiem choć tego nie widzisz, ci, których zwiesz aniołami – przyjaciele, którzy po prostu nie mają ciał – spieszą tu i tam, ponieważ wydałeś polecenie:
Tak, akceptuję waszą obecność w moim życiu. Niech wszystko się zmieni. Teraz każda chwila jest oddana uzdrawianiu i budzeniu się z iluzorycznego poczucia oddzielenia od Boga, jakie kiedyś omyłkowo wytworzyłem.

Daremne jest, stuprocentowo, całkowicie, absolutnie daremne jest szukanie Miłości w związku z czymkolwiek lub kimkolwiek.
Jednakże całkowicie stosowne jest szerzenie Miłości w każdym związku – z kimkolwiek lub czymkolwiek. Jednak szerzenie tej Miłości wymaga, abyś przebudził się do Prawdy świadomości, że jedyny związek, jaki ma prawdziwą wartość, to związek między tobą jako duszą a Bogiem Ojcem jako twym Stwórcą.

Lecz zaprawdę, jeśli będziesz się starał wpierw o Królestwo i podłączysz ten przewód do gniazdka wewnątrz swego serca, jeśli będzie pamiętał, że ty i Ojciec Jedno jesteście, że tylko Miłość jest rzeczywista i nic innego się nie liczy; wówczas rozpoznasz, że to, co – jak ci się wydaje – zarzuca cię litanią „ale…ale…ale…ale”, jest niczym więcej, jak echem starego nawyku. A nawyk ten nie jest w stanie przetrwać, o ile go nie karmisz.

(...) nic a nic nie ma jakiejkolwiek wartości, za wyjątkiem twego związku z twym Stwórcą.

W chwili błogości, chwili pokoju, który na zawsze przekracza wszelkie zrozumienie, chwili spełnienia tak słodkiego i tak wzniosłego, że żadne słowo nie mogłoby tego dotknąć, a co dopiero wyrazić, wówczas to, czego doświadczyłeś, jest jedynie przepływem Miłości Boga poprzez ciebie.

Potrzebujesz jedynie Miłości. Miłość zaspokaja wszystko. Miłość wszystko obejmuje. Miłość wszystko uzdrawia. Miłość wszystko przemienia. Dlatego też zapamiętaj dobrze – ty i tylko ty możesz stać się przyczyną swego spełnienia, swego spokoju i dopełnienia dla ciebie czasu. To zaś wymaga, abyś nie robił niczego prócz pamiętania, by ustanowić połączenie ze swym Stwórcą.

Przyjmij tę oto Prawdę, że ponad wszystko inne pragniesz żywego doświadczenia Miłości. A następnie pamiętaj, że nic, co robisz, nie może przynieść ci Miłości. Nic z tego, co robisz, nie może sprawić, że zatrzymasz przy sobie Miłość w formie, jaką wybrałeś. Nic, co robisz – nic, co robisz– nie może sprawić, by Miłość pojawiła się w formie, przy jakiej się upierasz.

Czy potrafisz sobie wyobrazić, że kroczysz po tej Ziemi, po tej właśnie planecie, na której się znajdujesz, i niezależnie od tego, gdzie jesteś, czujesz jak gdyby każde pasmo chmur, każde źdźbło trawy i wszystkie dobre rzeczy pod Niebem i na Ziemi już przebywały z tobą, w zasięgu twego wzroku? Czy potrafisz sobie wyobrazić, że kroczysz po tej Ziemi i czujesz, że jaśniejące nocą światło najdalszych gwiazd już jest w tobie, że całe Stworzenie spoczywa w twych dłoniach?

Nie możesz wejść w święty związek z kimkolwiek lub czymkolwiek, dopóki nie zrezygnujesz z najmniejszej potrzeby posiadania go.

I przypomnisz sobie, że twe spełnienie nie ma swego źródła w pozyskiwaniu Miłości od kogoś innego, lecz w dawaniu Miłości każdemu.

zobowiąż się do zastąpienia każdego błędnego postrzegania, jakie kiedykolwiek wytworzyłeś i każdej błędnej myśli, jaką kiedykolwiek żywiłeś na temat wszystkich i wszystkiego. Odłóż te rzeczy na bok i skup całą swą energię na prostej, lecz czujnej praktyce pamiętania Prawdy – praktyce, która powinna poprzedzać każdy twój oddech:
Żyję! – jednak nie ja, lecz Chrystus żyje we mnie. Dlatego też podporządkowuję się i poddaję tej Prawdzie, która jest zawsze prawdziwa. Albowiem moje spełnienie wypływa jedynie z pozwolenia, aby Chrystus został dany światu.

Poznasz, że Łaska jest rzeczywistością. Poznasz, że droga Życia w Królestwie jest łatwa i nie wymaga wysiłku. Lecz łatwość, czy też brak wysiłku nie oznacza braku odczuwania, albowiem przebywasz w wymiarze uczuć.(..) Brak wysiłku oznacza po prostu, że porzucasz opór przed tym, czego Miłość wymaga w danej chwili.

Droga Królestwa jest łatwa i nie wymaga wysiłku. W świecie łatwość będzie oznaczała, że pozwalasz, by runął mur, jaki wzniosłeś pomiędzy sobą a całym Stworzeniem. Nie opierasz się dłużej przeżywanemu doświadczeniu związku, czymkolwiek by on nie był – czy jest to związek z chmurą, czy z inną osobą, związek z psem czy kotem ...

Kiedy uczysz się uwalniać od barier i likwidować mury stojące pomiędzy tobą i wszystkim innym, kiedy otwierasz bramy do tego, co wielu nazywa czakrami i po prostu pozwalasz Miłości, by żyła poprzez ciebie, kiedy spoglądasz na inną osobę, na inną sytuację, na inną rzecz i uświadamiasz sobie, że nic w tym świecie nie ma mocy, by cię skrzywdzić ani by ci cokolwiek odebrać – kiedy pamiętasz, by szerzyć Miłość – wówczas jesteś wolny! Przekroczyłeś narodziny i śmierć. Nie ma dłużej poszukującego, a po Ziemi kroczy jedynie Chrystus. A jeśli zaprawdę oddałeś się temu, by spojrzeć do wnętrza, by odkryć każdą przeszkodę, jaką wzniosłeś przed świadomością obecności Miłości,...

Nie odmawiaj uczuciom roli, jaką pełnią w tym wymiarze, albowiem czucie jest wszystkim! Nie możesz poznać obecności Boga, dopóki jej nie poczujesz. Nie możesz myśleć o obecności Boga. Nie możesz obstawać przy przekonaniu na temat obecności Boga. To ci nic nie da, to nie ugasi twego pragnienia. Czucie natomiast gasi twe pragnienie. Czucie – niepohamowane, odblokowane, niczym nieprzesłaniane czucie – jest bramą do tej Miłości, która cię wyzwala!

Dopiero gdy w pełni zdecydujesz się ożyć jako obecność Chrystusa, jako obecność Miłości i wziąć odpowiedzialność za każdą chwilę swego doświadczenia, uznając, że to ty je tworzysz, robisz tak tylko z jednego powodu – bo to ty wybierasz to doświadczenie w doskonałej i nieskończonej wolności twego Nieograniczonego Istnienia… Gdy więc będziesz spoglądał na wszystko bez osądu, oczami przebaczenia, gdy zdecydujesz się ucieleśniać jedynie rzeczywistość Miłości, niezależnie od tego, co robią inni, właśnie wtedy zacznie się Życie!

Nigdy nie opuścisz tego wymiaru, który wydaje się być wypełniony konfliktem i cierpieniem, dopóki nie będziesz żył, chodząc po tej Ziemi jako myśl Miłości wyrażonej w formie, pozostając lojalny i posłuszny tylko Miłości. Nigdy nie opuścisz tego wymiaru. Nigdy nie weźmiesz swego krzyża i nie podążysz za mną. Będziesz się kręcił w kółko, raz za razem, raz za razem, tylko po to, by znów stanąć przed tą samą potrzebą wybrania jedynie Miłości.

Ojcze, zabierzmy się w końcu za to. Dość już czasu zostało zmarnowane. To już przeminęło. I dobrze. To nie ma znaczenia. [klaszcze w dłonie] Teraz! Jestem oddany Miłości. Sprowadź wszystko, czego muszę doświadczyć, by z głębi – z miejsc, w których to w sobie ukryłem – wydobyć każdą przeszkodę, która jeszcze musi zostać rozpuszczona Światłem Łaski Doskonałej Miłości. A ja uczynię wszystko, co będę mógł, po mojej stronie płotu, by otworzyć te miejsca, by je poczuć, by je objąć, by je kochać, by uznać, że ja jestem ich jedynym twórcą.
Przestanę obwiniać moich rodziców. Przestanę obwiniać moje rodzeństwo. Przestanę obwiniać mojego pra, pra, pra, pra, pra, pradziadka. Przestanę obwiniać Adama i Ewę. Przestanę obwiniać rząd. I będę kochał siebie dostatecznie mocno, by uzdrowić me oddzielenie od Boga.
Będę na tyle pokorny, by rozpoznać, że skoro oddałem się uzdrawianiu, to jeśli czegoś doświadczam, to zaprawdę oznacza, drogi Ojcze, że Ty przyniosłeś mi same dobre rzeczy. Albowiem ten moment doświadczenia może być widziany oczami, które rozpoznają, że jest on tylko chwilą przejścia do Doskonałego Pokoju, którego szukam.
Moje życie nie jest dłużej moim, albowiem nie wiem, jak naprawić ów jeden fundamentalny błąd. Ale mogę poddać się odczuwaniu każdej chwili w pełni, jednocześnie wybierając Miłość. I Miłość rozpuści ból, jaki w sobie nosiłem w związku z moimi próbami oddzielenia się od Źródła mego istnienia.
Odkładam na spoczynek tego mojego małego komara. Albowiem jedyna rzecz, która błyszczy, to Chrystus.

Gdzie jesteś teraz? Czy jesteś gotowy pozwolić sobie widzieć wszystko wokół ciebie i w sobie jako bramę do Królestwa Niebieskiego, czekającą tylko na to, byś uznał jej obecność i ją otworzył? 
Jeśli dobrze przyjrzysz się swym uczuciom i znajdziesz jakiś ślad oporu, to jeszcze nie podjąłeś koniecznego zobowiązania, które daje ci moc otwarcia tej bramy.

Poczuj to, co stworzyłeś jako substytut Prawdy. Przyznaj się do tego, spójrz na to, a następnie uwolnij to. Naucz się, że niezależnie od wyboru, jakiego dokonałeś w przeszłości, gdy już go przyjąłeś, gdy już go poczułeś, pozostajesz doskonale niewinny i wypełniony mocą, by wybrać jeszcze raz, by poczuć, by ponownie nauczyć się odczuwać cudowne ciepło, które przenika Królestwo Niebieskie.

Och tak. Znów zaczynam. No cóż, mogę z tego zrezygnować. Postawię stopy mocno na ziemi i, zaiste, będę żył pełen pasji dla Prawdy Królestwa Niebieskiego!

I nigdy nie zapominaj śpiewać, śmiać się, tańczyć i bawić przez całą drogę!

niedziela, 9 czerwca 2019

Droga Serca – Lekcja 5, podsumowanie

Odkryjesz taki sposób kroczenia przez życie, w którym doświadczysz bycia unoszonym przez coś, co zdaje się być na zawsze poza tobą, a jednak jest w tobie jako rdzeń i istota twego własnego istnienia.

Czy warto więc oddać się Drodze serca? O tak! Jej zwieńczeniem jest rozpoznanie, że to nie ty żyjesz Życiem, lecz raczej Życie żyje tobą.

Odkryjesz, że istnieje takie miejsce w tobie, z którego możesz spoglądać na wszystko z doskonałym spokojem, doskonałą akceptacją i doskonałą Miłością. Gdy bowiem opanujesz Drogę serca, odkryjesz, że nie ma dla ciebie rzeczy nie do przyjęcia

Albowiem nie będziesz już czuł żadnego niepokoju, żadnej potrzeby, by kierować swą podróżą. Nie pojawią się żadne pytania. Będziesz trwał w pokoju. I w tym pokoju będzie przez ciebie przepływał Oddech Boga.

Sam z siebie nie czynię niczego, lecz Ojciec czyni wszystko przeze mnie.

Jednak w tym wszystkim będzie obecna pewna jakość świadomości – zwana świadkiem– która po prostu to wszystko obserwuje, czekając na poruszenie wiatrem Ducha. I choć inni mogą tego nie widzieć, praktycznie wszystko, co powiesz, będzie niosło brzmienie Prawdy.

Wyobraź sobie sposób funkcjonowania, w którym kreatywność i życie płyną ze Źródła znajdującego się tak głęboko w tobie i wokół ciebie ... które wie jak ma się wyrażać przez ciebie w taki sposób, że stale służy jedynie Pojednaniu, przebudzeniu całego Stworzenia w Prawdzie Bożej obecności.

Pragnij więc doskonałej jedności z Bogiem. Pragnij być Chrystusem wcielonym. Pragnij być wszystkim tym, czym twój Stwórca cię stworzył, nawet jeżeli nie masz pojęcia, czym to może być.

...  a zatem jeśli opanowałeś energię pragnienia poprzez opieranie jej zawsze na pragnieniu bycia takim, jakim zostałeś stworzony, wówczas rzeczywiście całe twe życie oraz wszystkie kolejne oraz drugorzędne pragnienia będą służyły temu jednemu wielkiemu pragnieniu.

... pragnienie jest wszystkim, a bez niego nic nie może się pojawić.

Tylko poprzez odczuwanie pragnienia, a nie tłumienie go, możesz naprawdę zacząć przechodzić w stronę etapu mistrzostwa, w którym energia pragnienia zawsze służy owej Wyższej Woli – Woli Boga dla ciebie.

W świecie czasu możesz rozwijać pragnienie poprzez intencję. 

Dlatego też konieczne jest użycie czasu do tego, by rozwijać posługiwanie się intencją. Albowiem bez intencji pragnienie nie może osiągnąć krystalicznie czystej ostrości, precyzji lasera, który potrafi przebić się przez grubą warstwę śmieci tego świata, tak by mogło z ciebie wypłynąć nowe stworzenie.
(Intencja) Oznacza raczej rozwijanie w swych procesach myślowych sztuki pamiętania, po co tutaj naprawdę jesteś. Jesteś tutaj, by pamiętać, że jesteś myślą Miłości w formie. Jesteś tutaj, by pamiętać, że jesteś jednym z Bogiem. Jesteś tutaj, by pamiętać, że ten, którego nazywałem Abba – Ojciec, choć nadaje Mu się wiele imion, pozostaje źródłem twej jedynej rzeczywistości. 

Dlatego też intencja na Drodze serca oznacza codzienne posługiwanie się czasem po to, by skupiać swą uwagę na pragnieniu bycia Chrystusem wcielonym.

A twą funkcją jest uzdrowienie twego poczucia oddzielenia od Boga.

Jak zatem stosować intencję? Tak jak do tej pory używałeś czasu, by nauczać siebie szybkiego rozpraszania się, tak teraz powinieneś sobie codziennie zadawać jedno pytanie:
Czego najbardziej pragnę?
Co robię na tej planecie? Czemu jestem oddany?

A zatem niech twa intencja stanie się krystalicznie jasna. I przypominaj sobie o niej codziennie.
Moją intencją jest posługiwać się czasem w sposób konstruktywny, tak by ponownie nauczyć się, co oznacza trwać w Królestwie Niebieskim i wypełniać mą funkcję. A moją funkcją jest uzdrawianie. Uzdrawianie zaś wymaga obecności Chrystusa, gdyż tylko Chrystus może wyrażać Miłość, która prowadzi do uzdrowienia.

Droga serca zaczyna się od rozpoznania, że już jesteś kochany przez jedyne Źródło,

Przyzwalanie jest zatem pielęgnowaniem takiego sposobu patrzenia na wydarzenia twego życia, dzięki któremu nie traktuje się ich jako przeszkód w otrzymywaniu tego, czego się chce, lecz jako pomoc w dalszym rozwoju. Każde wydarzenie obdarza cię błogosławieństwem w postaci lekcji wymaganych do uzdrowienia przeszkód – nie tyle w osiągnięciu sukcesu, lecz w uświadomieniu sobie obecności Miłości jako źródła i podstawy twego istnienia. Na etapie przyzwalania zaczynamy więc pielęgnować akceptację wszystkich rzeczy, jakich doświadczamy.

Przyzwolenie jest więc pielęgnowaniem pewnej jakości świadomości, w której spoczywasz, rozpoznawszy, że twe życie nie jest dłużej twoim. Ty już go nie określasz i nie kontrolujesz. 

Poprzez przyzwolenie rozwijasz w sobie ufność.

Przyzwolenie jest początkowym etapem rozwijania w sobie pokory oraz świadomości tego, że ostatecznie musisz poddać się czemuś będącemu poza intelektem i kontrolą egotycznej części umysłu, ponieważ sprawca i wykonawca, który starał się do tej pory robić to wszystko, zostaje wreszcie rozpoznany jako nieprzydatny do niczego.

W miarę dojrzewania w tobie tych trzech etapów łagodnie wchodzisz w ostatni etap poddania się. A poddanie się oznacza, że nie odczuwasz dłużej żadnego niepokoju. Poddanie się oznacza, że każdą cząstką swego istnienia rozpoznajesz, że nikt tutaj nie żyje życiem, lecz że to Życie przepływa przez osobowość ciało-umysłu, dopóki ona trwa. To tutaj kończy się i wypełnia mistyczna przemiana. Właśnie tutaj pojmujesz znaczenie nauczania:

Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus.


Poddanie się jest etapem, na którym doskonały pokój staje się fundamentem – nie dla bierności czy bezczynności, lecz dla jeszcze większej aktywności.

I ostatecznie zaczynasz pojmować, że ponieważ jesteś Chrystusem, to jesteś odpowiedzialny za całość Stworzenia. Nie możesz więc pomyśleć ani jednej myśli, która nie wpłynęłaby na najdalszą z gwiazd. 

Jednak Droga serca koryguje twe postrzeganie, dzięki czemu rozpoznajesz, że twą największą radością, największym spełnieniem jest w pełni i świadomie przyjąć odpowiedzialność za całość Stworzenia. Dlaczego? Ponieważ wtedy nagle uświadamiasz sobie, że nie jesteś sprawcą i wykonawcą, że możesz przyjąć odpowiedzialność za cokolwiek i za wszystko, ponieważ poprzez ciebie cała moc w Niebie i na Ziemi wprawiana jest w ruch, po to by przejawiać Miłość Boga. A więc krótko mówiąc, wszystko jest w rękach Boga, nie twoich. I dlatego mówimy:

Nie moja wola, lecz Twoja niech się stanie!

Pragnienie, intencja, przyzwolenie, poddanie się.


Odpowiedzialność:
Ja, i tylko ja, jestem źródłem tego, czego doświadczam i co postrzegam. Nie jestem ofiarą świata, który widzę. Wszystko zaś, czego doświadczam, sam do siebie przywołałem. To oczywiste. Bez żadnych wymówek, żadnych „jeśli”, „oraz” i „ale”. Tak po prostu jest.

Droga serca rozwija zatem dojrzałość pragnienia, intencji, przyzwolenia [pokora] i poddania się [pokój]. I nie ma żadnej cechy, która byłaby ważniejsza niż wspomniana przez nas już wcześniej pokora. 

Prawdziwa pokora płynie z głęboko osadzonego rozpoznania, że nie możesz zbawić sam siebie, że jesteś stworzeniem, a nie Stwórcą, ...

 ... I gdy uświadomisz sobie, że choćbyś nie wiem jak się starał, i tak nigdy nie ogarniesz tego Źródła swoim małym „ja”, wówczas wejdziesz łagodnie w pokorę – prawdziwą pokorę.

Pokora jest rozpoznaniem, że im bardziej wchodzisz w mistrzostwo, tym większe jest pragnienie dyscypliny i czujności. Dyscyplina nie oznacza robienia czegoś trudnego, czego nie lubisz robić. Dyscyplina jest niczym umiejętności artysty, który je rozwija i udoskonala po prostu dlatego, że ma głębokie pragnienie jeszcze piękniejszego tworzenia i czerpie z tego wielką radość. 

Dyscyplina umysłu opiera się na rozpoznaniu, że można z wielką radością świadomie powtarzać decyzję, by nauczać jedynie Miłości i dokonywać wyboru o dopuszczaniu do twej świadomości jedynie tych wzorców wibracji, które odzwierciedlają Prawdę, piękno i wartość tego, kim jesteś.

Mistrz przyjmuje Miłość i wdzięczność ofiarowaną przez tych, których dotknęły jego nauki i oddaje to wszystko Bogu, rozpoznając, że te rzeczy nie mogłyby wydarzyć się same z siebie.

Jednak dzięki pokorze nauczyłem się, by pamiętać o prostocie tego, że sam z siebie nie mogę uczynić niczego. Rozwijałem w sobie sztukę ciągłego bycia uczniem Miłości, a nie profesorem Miłości, ... W miarę, gdy robisz postępy i gdy pozwalasz przepływać przez siebie coraz większej obfitości Bożej Miłości, dostrzegasz, że zaczynasz wyróżniać się z tłumu i że zaczynasz przyciągać tych, którzy chcą światła. Gdy to się dzieje, musisz praktykować dyscyplinę i czujność poprzez nieustanne przypominanie sobie o pokorze, aż będziesz pamiętał o niej przy zaczerpnięciu każdego oddechu.

Pokora jest absolutnie niezbędna. Poprzez ciebie i dzięki owej bramie pokory może zostać włączone Światło Mocy o jeszcze większym natężeniu. Jeśli światło o takim natężeniu nie wydaje się płynąć w twoim życiu, dobrze się przyjrzyj, czy pamiętasz o pokorze i czy się jej oddajesz. 

Pokora jest główną cechą, jaką należy rozwijać. Dlatego też, gdy się modlisz, zaprawdę proś o wielkość. Powiedz Ojcu, że jesteś gotowy ucieleśnić pełnię Chrystusa i w swym wnętrzu po prostu dotrzymaj obietnicy, że zawsze będziesz pamiętał, że nie ty jesteś wykonawcą i sprawcą. Jesteś po prostu tym, kto rozpoznał, że jedynie Miłość Boga może cię spełnić jako duszę. Jedynie wypełnienie twego celu, czyli bycie kanałem dla Miłości, może ci przynieść sukces, jakiego naprawdę szukasz. Gdy zamiast oddawać się zastanawianiu nad opiniami innych ludzi, jesteś w pełni oddany temu celowi, wówczas ta Moc może zacząć przepływać przez ciebie.

I nigdy nie zaniedbuj potrzeby dyscypliny opartej na fundamencie pokory.

Źródło, Stwórco, Boże Ojcze, Boże Matko, Wszystko Co Jest, Abba – jestem gotowy być tym, czym mnie stworzyłeś, abym był. Postanawiam pamiętać, że jestem skutkiem, a nie przyczyną. Bądź wola Twoja, wiem bowiem, że Twoją Wolą jest, abym był w pełni szczęśliwy. Objaw mi więc taką ścieżkę, na której mogę poznać to szczęście. Albowiem moja droga zawsze zawodziła, ale Twoja nigdy nie zawodzi.
Następnie każdego dnia pamiętaj o energii wdzięczności i uznania. Dobrze jest być wdzięcznym sobie nawzajem.

Powiedz „tak” Życiu – powiedz, że jesteś gotowy pozwolić, aby jego pełnia obmyła cię i poniosła w coraz głębsze zrozumienie i pojmowanie tego wszystkiego, czym jest Bóg. I zaprawdę, jeśli zechcesz to przyjąć, spoczywanie w świadomości Boskiej pokory będzie najsłodszym doświadczeniem, jakiego mógłbyś zaznać.
Pragnienie, intencja, przyzwolenie i poddanie się. ... Jesteś tutaj, aby żyć jako Prawda tego, kim jesteś.

Pokora… Jeśli kiedykolwiek zastanawiasz się, jak zakotwiczyć swą świadomość w pokorze, przerwij to, co robisz teraz i zadaj sobie następujące pytanie:
Czy ja stworzyłem sam siebie?
Bardzo dobrze wiesz, że odpowiedź brzmi:
Nie, nawet nie wiem, kiedy zostałem stworzony. Coś mnie zrodziło. Co to takiego?

Droga serca jest drogą, która koryguje postrzeganie i przywraca prawidłowe myślenie, po to byś nie był dłużej sprawcą, wykonawcą i reżyserem. Twe opinie nie będą w ogóle nic dla ciebie znaczyły. I w owej wielkiej pustce odnajdziesz doskonały pokój. 

wtorek, 23 kwietnia 2019

Droga Serca – Lekcja 3, podsumowanie


3.      Nie ma w mym życiu zwykłych chwil. Z każdym oddechem moje doświadczenia tworzą układany przede mną przez Boga pomost, który ma przyprowadzić mnie do domu. Dlatego wniosę świadomość w każdą chwilę i pozwolę jej nauczyć mnie, jak przebaczyć, jak objąć, jak kochać, a zatem jak żyć w pełni.

Za każdym razem, gdy myjecie talerz i kubek po śniadaniu, spójrzcie na te rzeczy i powiedzcie:
Mój Boże! Oto moje życie! Oto moja ścieżka do domu! I zamierzam żyć tym życiem!

Kiedy więc następnym razem świat odzwierciedli ci coś, co wywoła twój gniew, lub sprawi, że zaczniesz osądzać, zatrzymaj się dokładnie tam, gdzie jesteś, i spójrz na to – nie z osądem własnego osądu, lecz z niewinnością i uczciwością:
Acha, widzę, że kogoś osądzam. Co za interesująca chmura płynie po niebie mojej świadomości! Ciekawe, czy byłbym w stanie dokonać innego wyboru…

A zatem, gdy wiesz, że osądziłeś, powiedz:
Ach tak! To jest ta energia. Rozpoznaję tę chmurę, która właśnie przepłynęła przez pole mej świadomości. Lecz mogę wybrać jeszcze raz.

Gdy go zauważasz lub skierujesz na niego swą świadomość, staje się on czymś teraźniejszym. A więc on jest właśnie tutaj, przed tobą, aby zostać odczynionym. I oto na czym masz się skupić:
Wybiorę jeszcze raz.

A więc gdy pojawia się owo dawne wspomnienie, pozostań z nim. Spójrz na nie. Rozpoznaj jak wtedy działał osąd. A następnie powiedz tej osobie czy też temu wydarzeniu:
Nie osądzam cię. Wybaczam sobie to, co stworzyłem. Obejmuję cię i kocham. I uwalniam cię, abyś był sobą. Błogosławię cię Błogosławieństwem Chrystusa.

A zatem gdy coś wytrąca cię z równowagi, potraktuj to jako błogosławieństwo. Odwróć swą uwagę od tego, co – jak ci się wydaje – wytrąca cię z równowagi i przypomnij sobie pierwszy aksjomat:
Ja jestem źródłem swego doświadczenia. Czuję się wytrącony z równowagi. Co takiego we mnie potrzebuje uzdrowienia?
Zacznij oddychać głęboko i rytmicznie całym ciałem. Niech ciało się rozluźni, a ty zapytaj:
Co jest takiego w energii tej osoby, co naprawdę wywołuje moją reakcję?
I zobaczysz to natychmiast:
Ach, ona jest taka krytyczna. To krytycyzm wywołuje moją reakcję. Kiedy ja sam byłem krytyczny wobec innych?
I być może od razu zdasz sobie sprawę:
No cóż, krytykuję, ponieważ oni krytykują.
Lub wrócą do ciebie wspomnienia, nieprzyjemne wspomnienia – jeśli będziesz je osądzał. Niech powrócą. Oddychaj dalej i odpręż się. Spójrz na tę energię bycia krytycznym. Uszanuj ją. Ukochaj ją. Albowiem jest ona stworzeniem. To twoje stworzenia wracają do ciebie, abyś mógł je objąć i przemienić. Po prostu pobądź z nimi. Spójrz na nie.
Ach tak, bycie krytycznym… Ja z pewnością to potrafię. Bywałem taki w przeszłości. Znam tę energię bardzo dobrze.
Spójrz na jakąś scenę w twej pamięci, w której to ty krytykowałeś. Spójrz na to z głęboką szczerością i uczciwością, i powiedz sobie:
Wybaczam sobie moje krytykanctwo. Wybaczam sobie swój osąd siebie samego. Postanawiam nauczać jedynie Miłości.

W miarę jak będziesz to ćwiczył, staniesz się w tym bardzo bardzo dobry. Będziesz w stanie robić to ot tak! [pstryka palcami] I gdy zaczniesz już widzieć w innych Światło, możesz zapytać Ducha Świętego:
Co w nich przesłania ta energia bycia krytycznym? O co oni tak naprawdę wołają?
I wówczas poczujesz współczucie. Albowiem zostanie ci objawione, dlaczego oni wewnętrznie cierpią. I oto nagle, zamiast impulsywnie wobec nich reagować, może po prostu poczujesz współczucie. Twój dobór słów i twe zachowanie mogą okazać się inne niż kiedykolwiek mógłbyś to sobie wyobrazić. Mimo to będzie przez ciebie przekazywane dokładnie to, co im służy.

Gdy kładąc głowę na poduszkę, bierzesz głęboki oddech, spójrz na cały dzień, ogarnij go swą świadomością, a gdy będziesz robił wydech, powiedz sobie w myśli:
Uwalniam ten dzień i wybaczam mu. Był doskonały. I się zakończył.

Droga Serca – Lekcja 2, podsumowanie


Komunikacja jest tworzeniem. Są one jednym i tym samym. A zatem jeśli chcesz dobrze tworzyć, zapytaj się jedynie:
Co komunikuję z całym oddaniem? Co będą wyrażały moje stworzenia? Co moje stworzenia będą przekazywały innym? Albowiem to, co staram się przekazać, objawia światu Prawdę o mojej Jaźni.

Zrozum, że Droga serca wymaga, abyś pozwolił sobie spocząć w prostocie następującej prawdy:
 Ja jestem czystym Duchem, nieskalanym, przez nic i przez nikogo nietkniętym. Dano mi całą moc, bym wybrał, a zatem i kreował moje doświadczenie takim, jakim chcę, aby było.

Jesteś czystym Duchem. A zatem wiedz:
Jestem jedynie tym i w każdej chwili, bez względu na to, co – jak myślę – widzę, niezależnie od tego, jakie uczucia pojawiają się w mojej świadomości, ja i tylko ja jestem całkowicie i stuprocentowo za nie odpowiedzialny. Nikt inny ich nie spowodował, żadna wielka siła we wszechświecie nie sprawiła, że to wyobrażenie przejawiło się w mojej świadomości. Ja je wybrałem.

Droga serca zaczyna się od przyjęcia tej oto prostej prawdy:
Jestem taki, jakim stworzył mnie Bóg. Ponieważ zostałem stworzony na Jego podobieństwo, na zawsze jestem twórcą. 

A zatem ścieżka przebudzenia, Droga serca, musi zacząć się od decyzji, by przyjąć tę oto Prawdę, która jest zawsze prawdziwa:
Ja jestem twórcą wszystkiego, co myślę, co widzę i czego doświadczam. Jestem zawsze wolny, nie wpływa na mnie nic prócz myśli, które zdecydowałem się trzymać w swym wnętrzu. Nic mnie nie więzi prócz mego postrzegania własnego uwięzienia. Nic mnie nie ogranicza na żadnym poziomie, czy też w żadnym wymiarze doświadczenia, poza tym, co sam wybrałem.

Robisz zakupy. Robisz te wszystkie rzeczy i nagle pojawia się myśl:
Acha, teraz skupię się na byciu świadomym, że dosłownie jestem twórcą tego, czego doświadczam.

Oto zatem dwa pierwsze aksjomaty Drogi serca, na których będziemy się opierać, o których będziemy pamiętali i które będziemy pogłębiali każdego dnia:
1.      Jestem taki, jakim stworzył mnie mój Ojciec. Jestem wolny. I w każdym momencie nic oprócz mnie nie jest źródłem mego doświadczenia. Zupełnie nic nie wywiera na mnie wpływu poza tym, czemu pozwalam, aby miało na mnie wpływ.
2.      Nie potrzebuję czynić niczego.